Koszyk

Niektórzy szukają – i dobrze – odpowiedzi na tytułowe pytanie przed zagłębieniem się w terapeutyczny czy rozwojowy proces. Czytasz ten tekst, więc pewnie jesteś jedną z takich osób 😊 Ale może i Ciebie czeka niespodzianka…

Zagłębianie się w ACT zaczęłam od weryfikacji filozofii tego podejścia – jego założeń i zasad. A jednak nadal nie powiedziałabym, że pozwoliło mi to znaleźć odpowiedź na zawarte w tytule pytanie. Odkrywanie terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT) okazało się być po prostu większą przygodą niż mogłabym się spodziewać przed jej rozpoczęciem. „Terapia ACT. Na co się (nie da) przygotować” – może tak powinna brzmieć bardziej adekwatna zapowiedź? 😉 Urok ACTu jest taki, że Cię uelastycznia i odważa, zostawia więc sporo przestrzeni na nieprzewidywalne. Pisanie tego tekstu jest kawałkiem mojej własnej przygody – nieprzewidywalnego, niepewnego. To nieznane jest jednak w dużej mierze cieszące, satysfakcjonujące i spełniające, dlatego, że poza zaproszeniem w nieznane, ACT dobrze Cię na drogę wyposaża. Wierzę, że dzięki temu nurtowi, każdy może ruszyć w swoją, dlatego chcę Wam o nim trochę opowiedzieć. 

ACT jest o działaniu.

To może brzmi banalnie, ale bywa trudniejsze niż można przypuszczać. Esencja ACT to zaangażowane, eksperymentujące działanie. Będzie to odkrywcze dla osób, które bezpieczniej czują się w swojej głowie – szukają rozwiązań dzięki rozkładaniu problemu na części, analizowaniu, rozkminianiu i nie lubią wychodzić poza te rozumowe strategie.

Patrzę na to tak: w ACTcie nie chodzi o to, żeby zrezygnować z refleksji, ale o to, żeby ją stale uzupełniać o dane zebrane „w terenie”. Działać, doświadczać i tym samym powiększać materiał do analizy i do wyciągania wniosków. Pozbawiamy się kawałka wiedzy, jeśli pomysłów nie testujemy w rzeczywistości.

  • Zazwyczaj nie robię wystąpień publicznych, póki nie czuję, że jestem ze wszech stron do nich przygotowana. A gdybym tym razem przygotowała się do jednego z nich godzinę krócej? Eksperyment. Zbieram dane w terenie.
  • Zazwyczaj nie piszę tekstów na blog bez nabrania do treści naukowego dystansu[1]. A gdyby teraz napisać coś troszkę bardziej od siebie? Eksperyment. Zbieram dane w terenie.

„To zupełnie inny ja!”

Jeśli teraz myślisz – to, co mam tak testować wszystkie zachowania, do których przywykłem/łam? – oczywiście spieszę z uspokajającą odpowiedzią. W ACT chodzi o zmianę tych zachowań, które odciągają nas od tego, co w życiu zdefiniowaliśmy jako ważne. Chodzi o zmianę tych, które nie przybliżają nas do życia zgodnego z wybranymi wartościami.   

ACT jest o przyjmowaniu

Do gabinetów terapeutycznych przychodzimy często dlatego, że jakiemuś swojemu doświadczeniu, mówimy wyraźne NIE. Nie, nie chcę się już stresować. Nie chcę się już smucić. Nie chcę się bać publicznych wystąpień. Nie chcę ciągle czuć się samotna/y. Chcę przestać cierpieć.

Tymczasem ACT jest o przyjmowaniu. O gotowości do doświadczania tego, co wiąże się z cierpieniem.

O trudnym doświadczeniu, filozof Tomasz Stawiszyński, pisze tak: „Im bardziej odpychamy je od siebie, tym intensywniej daje znać o sobie.”[2] Dokładnie! Odpychanie od siebie cierpienia, wymaga przecież stałego poświęcania mu uwagi! W książce Ucieczka od bezradności Stawiszyński krytycznie punktuje współczesne obszary cierpienia (m.in. smutek, stratę), na których doświadczanie nie mamy przyzwolenia i których jakoś unikamy. Przynajmniej więc w tym fundamentalnym aspekcie istnieje między praktykami ACT a filozofem zgoda: dopuśćmy do świadomości fakt, że cierpienie jest na stałe wpisane w naszą egzystencję. Nie da się go wymazać czy uniknąć. To, co niewygodne (stres, lęk, niepewność, ból, smutek) będzie Ci towarzyszyć, bo… jesteś człowiekiem.

Chcesz zabrać głos na zebraniu, by podzielić się ciekawą opinią, ale na myśl o podniesieniu ręki i skupieniu na sobie uwagi wszystkich dopada Cię lęk? W pracy ACTowej uwaga będzie poświęcana temu, byś nauczył/a się z tym lękiem być. Byś razem z tym towarzyszącym Ci trudnym doświadczeniem (i mimo niego!), żył/a w sposób możliwie pełny, czyli w zgodzie z wybranymi przez siebie wartościami.

A więc przyjmowanie (akceptacja) i działanie (zaangażowanie) to filary ACT, których rozwijania na pewno możesz się spodziewać pracując w tym nurcie. Jednocześnie to tylko dwie z kliku umiejętności, które składają się na elastyczność psychologiczną. Właśnie o jej wzmacnianie chodzi w ACT i tu się zaczyna przygoda.


[1] Jeśli o naukowości mowa: ACT jest przebadaną naukowo metodą – istnieje ponad kilkaset badań jej skuteczności z losowym doborem grup badawczych i kontrolnych. Jest metodą uznaną przez APA (Division 12) za terapię opartą na badaniach skuteczną w leczeniu.

[2] Stawiszyński T. (2021), „Ucieczka od bezradności”, Znak. Litera nova, Kraków.  

Author Daria Jezierska-Geburczyk

psycholożka, kulturoznawczyni, założycielka Myślnika. Prowadzi indywidualne sesje psychologiczne, procesy rozwojowe w oparciu o narzędzia coachingowe, terapeutyczne oraz wiedzę naukową. Interesuje ją przenikanie narracji kulturowych i osobistych. Przygląda się szczególnie pracy - jej kulturowym uwarunkowaniom i indywidualnym sposobom przeżywania.

More posts by Daria Jezierska-Geburczyk
Dowiedz się pierwszy/a o premierze! Też nie możesz doczekać się zestawu kart dla rodziców? Zostaw nam swój e-mail, a poinformujemy Cię, jak tylko produkt pojawi się w naszym sklepie :)