Koszyk

Każdy z nas ma potrzebę rozpoznania, czyli bycia zauważanym napisała Magda Sękowska w jednej z kart o komunikacji. Potrzeba ta jest silna do tego stopnia, że w skrajnych sytuacjach jesteśmy gotowi przyjąć od kogoś negatywne formy zauważania (np. ośmieszenie) niż w ogóle nie być dostrzeżonym przez otoczenie. Pragniemy być widzialni.
No więc: czy czujesz się przez innych zauważany/a? Czy obdarzasz uwagą?

O wpadaniu w społeczną próżnię,
czyli kulturowo uwarunkowanym niezauważaniu

Dramatem współczesności jest to, że jeśli nie jesteś produktywny/a, przestajesz się być warty uwagi. Jeśli się nie spieszysz, gubisz szanse na realizowanie nowych projektów i networking – nikniesz w tłumie. Jeśli nie pracujesz wystarczająco ciężko, ryzykujesz przegraną w wyścigu o bezpieczne życie w jakościowym standardzie, szanowanym przez otoczenie.  A jeśli nie pracujesz… w ogóle znikasz z pola widzenia. Tracisz okazje do towarzyskich kontaktów, milkną telefony, brakuje tematów do rozmów ze znajomymi. Jeśli nie jesteś produktywny, trafiasz do czegoś, co nazywam „społeczną próżnią”. Znasz to miejsce? Jesteś, a jakby Cię nie było. Jesteś, a świat dalej się kręci i nie zauważa, że ktoś taki jak Ty – przecież ważny, na swój sposób piękny i unikatowy – siedzi na kanapie w jednym z pokojów jakiegoś mieszkalnego budynku. O, lampka świeci się w oknie, ale przecież jak jedna z wielu i w sumie nieważne, kto ją włączył. No, to może chociaż wrzucisz relacje na Insta? Lepiej tak zrób. Jeśli nie komunikujesz regularnie i ciekawie w social mediach, mogą o Tobie zapomnieć. Wypadniesz z obiegu. Wyobrażam sobie, że takie doświadczenie może być bliskie osobom bez pracy lub będącym w trakcie jej zmiany; opiekującym się dziećmi lub chorymi bliskimi; tym, które straciły zdrowie albo doświadczają jakiejś innej życiowej rewolucji czy kryzysu. Przestają być produktywni, przestają być zauważani.

A co jeśli jest tak, że stajemy się niezauważani przez świat, jeśli nie jesteśmy widoczni dla samych siebie? To jest moje niedawne odkrycie: możesz być przyzwyczajony/a do niedawania uwagi samemu/samej sobie. I na własny użytek, mam taki podział: możesz nie zauważać siebie na dwa sposoby – w krótkiej i długiej perspektywie.

Krótkie niezauważanie siebie

Niezauważanie siebie w krótkiej perspektywie to nieodpowiadanie na własne bieżące komunikaty. Znasz siebie, docierają do Ciebie sygnały o własnych potrzebach, pragnieniach, niezaopiekowanych obszarach życia, ale są za mało wyraźne, by na nie odpowiedzieć. To niesłuchanie ciała, kiedy do głosu dochodzi zmęczenie. To niereagowanie na emocje, które bulgoczą przy codziennej konwersacji. To niedawanie sobie okazji na przyjemności, do rozpieszczenia siebie. To nierobienie czasu wolnego. To…

Za to zauważaniem siebie w krótkiej perspektywie może być na przykład pozwolenie sobie na przekroczenie deadline’u, jeśli potrzebuję zmniejszyć presję; jest nim zdecydowanie się na telefon do przyjaciółki, mimo że wiem, że jest zajęta, a mi przyda się dłuższa rozmowa; jest odłożenie telefonu na godzinę przed snem; zrobienie czasu na 5 minut ciszy; przejście się na samotny spacer po parku; zapisanie się na terapię; odłożenie na bok obowiązków, żeby choćby przez kilkanaście minut podążać tylko za swoją ciekawością, bez założeń, bez celu, bez pośpiechu. Zauważanie siebie w krótkiej perspektywie bliskie jest ćwiczeniu popularnej dziś uważności, a więc bycia obecnym tu i teraz.

We wstępie do książki „How to Do Nothing” Jenny Odell zachęca nas do odzyskania uwagi. Przeniesienia jej z produktywności i social mediów w inne, świadomiej wybrane obszary. Wybieranie na co przekierujemy uwagę, szczególnie jeśli nie będzie to obszar ceniony z perspektywy współczesnego kapitalizmu, jest niczym dołączenie do ruchu oporu. Jest, jak pisze autorka, niczym pójście na imprezę w stroju niezgodnym z przyjętym dress codem. Dołączacie?

Długie niezauważanie siebie

Niezauważanie siebie w dłuższej perspektywie, to odkładanie siebie na bok od dawna i w związku z tym, na jakimś etapie, już z przyzwyczajenia. To niezauważanie powoduje, że nie pamiętamy, nie wiemy, co lubimy, co sprawia nam radość, co daje beztroskę, co energetyzuje, co przyciąga. Stało się tak dlatego, że kiedyś zaczęliśmy odkładać na bok to, co ważne. Z jakichś powodów unieważniliśmy swoje zainteresowania, przyjemności, źródła witalności. Być może dbanie o nie, nie było cenione przez otoczenie? Nie było pragmatyczne, opłacalne? Niosło ryzyko na przykład niezaadaptowania się do rynku pracy, do wymagającej ciągłego postępu rzeczywistości, stawiało zbyt wiele znaków zapytania lub cierpienia. No więc… może przestałeś/łaś pisać wiersze? A może piec ulubione domowe ciasto? Czytać komiksy? Działać na rzecz sąsiedzkiej wspólnoty, głośno dzielić się opinią, śpiewać…?
A gdybyś mógł/mogła odłożyć na bok wszystkie współczesne troski? Tak, wyobraź sobie, że ich nie ma. Jest za to Twoja wolność, Twój wybór, wyobraźnia, jest czas… jak wygląda w takim scenariuszu Twój dzień? Co robisz? Jaki/a jesteś?

To wszystko we mnie już jest,

tylko niepoważnie traktowane.

Zaniemówione, zaciemnione, zagubione, schowane.

Źródło siły.

Kiedyś przy okazji,

zatrzymane, by mnie nie zatrzymywało

dziś na całe szczęście…

To wszystko we mnie już jest,

tylko uważniej traktowane.

„Uwaga jest zaraźliwa” – mówi, znów, Jenny Odell. Ma na myśli to, że jeśli ktoś w naszym otoczeniu koncentruje się na jakimiś temacie, zjawisku, wrażeniu, obiekcie (np. na pracy, proekologicznych protestach, dumie z osiągnięć czy dużych oknach w budynkach), to i my zaczniemy je częściej dostrzegać w naszej codzienności. Ostatnio odkryłam, czego nie zauważam. Czy jeśli się tym podzielę, zauważycie swoje niezauważenia?

Author Daria Jezierska-Geburczyk

psycholożka, kulturoznawczyni, założycielka Myślnika. Prowadzi indywidualne sesje psychologiczne, procesy rozwojowe w oparciu o narzędzia coachingowe, terapeutyczne oraz wiedzę naukową. Interesuje ją przenikanie narracji kulturowych i osobistych. Przygląda się szczególnie pracy - jej kulturowym uwarunkowaniom i indywidualnym sposobom przeżywania.

More posts by Daria Jezierska-Geburczyk
Dowiedz się pierwszy/a o premierze! Też nie możesz doczekać się zestawu kart dla rodziców? Zostaw nam swój e-mail, a poinformujemy Cię, jak tylko produkt pojawi się w naszym sklepie :)