Koszyk

Pamiętasz swoje dziecięce emocje na myśl o nocy, w której przyjdzie Mikołaj? A pamiętasz, kiedy dotarło do Twojej świadomości, że z tym Świętym Mikołajem, wchodzeniem przez komin, fabryką zabawek na biegunie północnym i z saniami ciągniętymi przez renifery po gwieździstym niebie, to coś jednak się nie zgadza?
Bo to nielogiczne, bo niemożliwe, bo koledzy lub starsze rodzeństwo coś szepnęli o tym, że tylko dzieci wierzą w Mikołaja…

Pojawił się konflikt poznawczy między dziecięcą fantazją, pragnieniem, żeby świat wyjaśniać prostymi opowieściami a logicznym i bardziej racjonalnym oglądem rzeczywistości. Prędzej czy później każde dziecko stanie przed tym wyzwaniem. Jak wtedy chcesz mu towarzyszyć jako rodzic, babcia lub nauczyciel? Z czym chcesz zostawić swoje dziecko i co mu dać ważnego na całe życie?

Strategia pierwsza: Powiem jak jest, bez owijania z bawełnę

W tej strategii, rozmawiając z dzieckiem, opowiadasz o kulisach tego, skąd prezenty biorą się pod choinką, kto je kupuje i pakuje, kto wkłada strój Mikołaja. Odpowiadasz na wszystkie pytania.
Zysk: dziecko wie, że rozmawiasz z nim szczerze, że może zadać ci nawet najtrudniejsze pytania, a wśród kolegów nie będzie narażony na uszczypliwości związane z naiwną wiarą w gościa z brodą.
Strata: smutek związany z rozstaniem się z dziecięcymi wyobrażeniami. Święta bez magii jednak smakują inaczej i może trochę trudniej w innych obszarach życia zachować wiarę w cuda i magiczne dobro.

Strategia druga: Idę w zaparte i bronię Mikołaja

Przez jakiś czas można jeszcze utrzymywać, że Mikołaj istnieje, „zbijając” argumenty dziecka, wątpliwości i pytania („A jak wchodzi przez ten komin? Jak zdąża rozdać prezenty, skoro świat jest taki wielki a noc krótka? Jak czyta listy w różnych językach?”). Doprowadzenie dziecka z powrotem do stanu równowagi i przeświadczenia, że wie jak „naprawdę” działają sprawy ze Świętym Mikołajem zdecydowanie wymaga naszej kreatywności.          
Zysk: uspokojenie wewnętrznego konfliktu, dziecko nie musi radzić sobie z rozczarowaniem i „żałobą” po Mikołaju, nie musi konfrontować się ze złudzeniami. Może za to w pełnej dziecięcej nadziei i emocjach czekać na magiczny moment i magicznego gościa.              
Strata: w końcu dziecko może przestać nam ufać, może czuć, że je oszukujemy. Może czuć się zagubione między „prawdą” rodziców a „prawdą” rówieśników i starszych kolegów. Będzie wtedy szukało swoich własnych sposobów rozwiązania tego dylematu, rezygnując z rozmowy z nami.

Strategia trzecia: Powiem tak jak czuje, prawda leży w sercu

A może masz dwie potrzeby: żeby dziecko wierzyło w Mikołaja i żeby rozmawiać z nim szczerze? Może warto zastanowić się, jaka jest Twoja osobista prawda o Mikołaju i nią szczerze podzielić się z dzieckiem? Może na dnie serca masz jednak wzruszenie na myśl o Mikołaju i pragnienie, żeby trochę magii, nieracjonalności i cudów było w naszym życiu? I nawet jeśli to naiwne, to w Twoim sercu żyje idea kogoś, kto chce bezinteresownie spełniać czyjeś wielkie i małe marzenia? Wówczas szczera rozmowa jest o tym, co z naszych wartości uosabia Mikołaj. Mówimy nie tylko o tym,  jak ale dlaczego przebieramy się za Mikołaja. Zastanawiamy się wspólnie z dzieckiem dlaczego (i to jeszcze w tajemnicy) pomagamy Mikołajowi. Być może dziecko również zapragnie być pomocnikiem Mikołaja i w ramach swoich możliwości przygotuje upominki dla najbliższych?           
Zysk: sam, często po latach, docierasz  do tego, co dla ciebie jest najistotniejsze w idei Mikołaja. Możesz rozmawiać szczerze, nie tylko o sprawach technicznych dotyczących Mikołaja, ale i o tym, w co wierzysz, co jest dla ciebie ważne. Zapraszasz dziecko do dojrzałej rozmowy o tym, co w życiu istotne i jak o to dbać. Dzięki temu dziecko ma szansę zamienić jedną niezwykłą ideę (gość w saniach) na inną (np. wzajemne dobro). Dajesz też dziecku pretekst do refleksji nad tym, jak ono chce (znając kulisy sprawy) odpowiadać na pytanie „Czy Mikołaj istnieje?”.              
Straty: wymaga chyba więcej czasu, naszej refleksji i gotowości do rozmowy o tym, co w środku, a nie tylko na zewnątrz.

Jeszcze jednym ważnym aspektem strategii trzeciej jest to, że prowokujesz dziecko do myślenia, pokazując, że prawda o Mikołaju nie jest taka jednoznaczna. Sprawy nie zawsze są białe lub czarne, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało, a coś może (przyjmując różne perspektywy) jednocześnie istnieć i nie istnieć.

„Mamo, a czy ty wierzysz w Świętego Mikołaja?” – też słyszę to pytanie co jakiś czas. Co roku sprawdzam, jak to jest u mnie, żeby odpowiedzieć naprawdę szczerze. I na razie nadal wierzę…

A jaka jest Twoja, taka na samym dnie serca, opowieść o Mikołaju? Jak się nią podzielisz z dzieckiem?


Dr Joanna Matejczuk – psycholog, wykładowca na Wydziale Psychologii i Kognitywistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autorka i współautorka publikacji naukowych, popularnonaukowych, poradnikowych, ekspertyz z obszaru psychologii rozwoju, wychowania i edukacji. Prowadzi również psychoedukację dla rodziców i nauczycieli (wykłady, warsztaty). A na co dzień mama trójki chłopaków.

Author Joanna Matejczuk

More posts by Joanna Matejczuk
Dowiedz się pierwszy/a o premierze! Też nie możesz doczekać się zestawu kart dla rodziców? Zostaw nam swój e-mail, a poinformujemy Cię, jak tylko produkt pojawi się w naszym sklepie :)