„Nie możesz chronić się przed smutkiem, nie chroniąc się jednocześnie przed szczęściem.”
Jonathan Safran Foer
W animowanym hicie ostatnich lat – “W głowie się nie mieści” – główna bohaterka uczy się, że wszystkie odczuwane przez nią emocje – Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek – są do czegoś przydatne. Film niejednokrotnie używany jest do psychoedukacji. Poszerza wiedzę o emocjach i uczy ich akceptacji. Czy jednak my, dorośli, tak chętnie dopuszczamy je do głosu? Teraz jest dobra okazja. W tym artykule chcemy sprawdzić, jak (nie)dogadujemy się ze smutkiem.
Niechciany towarzysz życia zawodowego
Wraz z rozwojem przemysłu i gospodarek kapitalistycznych, smutek stawał się coraz bardziej niepożądaną emocją. Dziś próby zwalczania smutku obejmują wszystkie aspekty jego przejawiania. Zachęcam do przetestowania: spróbujcie spędzić dzień w biurze w refleksyjnym nastroju, wycofać się z pogawędek grupowych, od czasu do czasu marzycielsko spoglądając w okno. Co zauważycie?
Gwarantuję, że smutek nie będzie mile widzianym towarzyszem w pracy! W zależności od tego, kim jesteście otoczeni, będziecie mogli spotkać się z przejmującą ciszą, omijaniem szerokim łukiem lub niezręcznymi pytaniami. Możliwe są też interwencje, mające za zadanie przepędzić smutek, gdzie raki zimują! Czy w społeczeństwie kierowanym przez etos sukcesu istnieje miejsce na smutek?
Normy zdrowia i choroby
System neoliberalny i gospodarka kapitalistyczna cywilizacji zachodniej nie są sojusznikami smutku – smutek może prowadzić do obniżenia produktywności [1], więc intuicyjnym rozwiązaniem jest minimalizowanie jego udziału w naszym codziennym życiu zawodowym.
Temu celowi służy też skierowywanie ludzi dotkniętych normatywnymi doświadczeniami życiowymi, na przykład takimi jak śmierć bliskiej osoby, na leczenie psychiatryczne*. Chodzi o szybkie „postawienie ich na nogi”.
Czy możliwe jest, że doszliśmy do etapu, w którym jesteśmy tak dotknięci smutkiem, że postrzegamy go jako objaw choroby w dowolnych okolicznościach, gdy tylko się pojawia? Promowana w mediach toksyczna pozytywność oraz zniekształcone obrazy kulturowe smutku mogą wzmacniać ten efekt.
*Trzeba pamiętać, że czynniki społeczne, indywidualne, kulturowe i ekonomiczne powinny być starannie obserwowane przy rozróżnieniach między smutkiem jako adaptacyjną emocją, a zaburzeniami depresyjnymi, które mają przecież swoje kryteria diagnostyczne i powinny być leczone ze wsparciem specjalistów zdrowia psychicznego.
Czy możemy znieść smutek?
Koncepcja Foucaulta, le regard médical lub „spojrzenie medyczne” [2], odnosi się do tego, że lekarze tradycyjnie postrzegali pacjentów jako obiekty, koncentrując się głównie na ich ciele i jednocześnie oddzielając je od emocji czy tożsamości pacjenta. Taki sposób myślenia pomagał lekarzom nie tylko leczyć, ale też utrzymywać kontrolę i skutecznie zarządzać pacjentami -występować w roli przedstawicieli aparatu państwowego – systemu. Robiąc to, oddalali się od tego co ludzkie – uczuć czy emocji pacjenta.
W przypadku smutku możemy zastanawiać się: czy przestał on być postrzegany jako emocja, taka jak radość czy zaskoczenie, a stał się już tylko objawem medycznym, który trzeba kontrolować lub leczyć? Emocje niesprzyjające produktywności oraz pracy są coraz częściej traktowane jako coś do zdiagnozowazowania i sterapeutyzowania, zamiast być rozumiane jako naturalna część naszego życia. Takie traktowanie smutku może mieć negatywne konsekwencje, bo powoduje, że przestaje on być odbierany z empatią. Staje się natomiast problemem, który nie pasuje do społecznych oczekiwań, promujących ciągłą i nieustanną pozytywność wspieraną przez media i kulturę.
Czym smutek jest dla mnie?
Czy pozwalam sobie być smutną/smutnym? Jeśli tak, to kiedy przyzwalam sobie na smutek? W jakich okolicznościach? Co temu sprzyja?
A może częściej powtarzam sobie “nie smuć się, nic się takiego nie stało”?
Jak reaguję na smutek u innych osób? Co on we mnie robi?
Gdy się pojawia, co próbuje nam powiedzieć?
Czego tak bardzo nie chcemy usłyszeć, próbując się go pozbyć?

Marek Bitner – psycholog aktualnie pracujący w branży IT. Zainteresowany psychologią pozytywną, społeczną i UX designem. Student nauk o zdrowiu na Uniwersytecie w Kristianstad.
[1] – Beck, A., Crain, A. L., Solberg, L. I., Unützer, J., Glasgow, R. E., Maciosek, M. V., & Whitebird, R. (2011). Severity of depression and magnitude of productivity loss. Annals of family medicine, 9(4), 305–311. https://doi.org/10.1370/afm.1260[2] – Foucault, M. (1999). Narodziny kliniki: Archeologia spojrzenia medycznego (tłum. P. Pieniążek). Państwowy Instytut Wydawniczy. (Oryginalna praca wydana 1963)
Photo by Ronan Furuta on Unsplash



