Koszyk

Jeśli na pytanie „Co chcesz robić w życiu?”, odpowiadasz „Nie wiem”, jeśli często zmieniasz pracę, a przynajmniej często zastanawiasz się czy znajdujesz się na odpowiedniej ścieżce kariery, być może mierzysz się z bezdecyzyjnością zawodową. Z zewnątrz oceniana jest często mało wyrozumiale – jako „miotanie się”. W istocie, może powodować niekomfortowe odczucia. Jednocześnie, nie musi być niczym złym. Wręcz przeciwnie – może służyć rozwojowi. Poza tym to etap, który w dzisiejszych czasach wydaje się być… konieczny do przejścia. Skąd bierze się bezdecyzyjność zawodowa? Zjawisko to ma pewnie wiele przyczyn. Dla mnie ciekawe są te, które wskazują, że bezdecyzyjność zawodową wzmacnia kultura, w jakiej żyjemy.

Kulturowe narracje o pracy

“You’ve got to find what you love…”

Znasz to zdanie z wystąpienia Steve’a Jobsa na Uniwersytecie Stanforda w 2005 roku? To, które na Youtubie ma ponad 30 mln wyświetleń i do którego ludzie wracają po latach? (Ja sama też wracam 😉).  

A kojarzysz powiedzenie (jego autorstwo przypisywane jest Konfucjuszowi): „Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu”? Takich zdań-porad, które opisują pewne standardy i wyobrażenia o pracy jest znacznie więcej. Przypominasz sobie jakieś? Hm… cofnij się do czasów liceum. Co podpowiadano Ci przy wyborze ścieżki zawodowej? Co mogłeś/łaś przeczytać w gazetach, książkach, poradnikach? Co zobaczyć w filmach, na plakatach?

Hasła, które funkcjonują w kulturowym obiegu, przesiąkają do naszej wyobraźni. Przekonania, prawdy, jakie słyszymy od otaczających nas ludzi, często bezwiednie stają się naszymi wewnętrznymi głosami.  „Rób to, co kochasz”, „łatwiej jest być dobrym w tym, co się lubi robić”, „szukaj pracy, która sprawi ci przyjemność”, „odnajdź taką, która będzie Twoją pasją” – to przykłady tych, na jakie możemy się natknąć, analizując współczesne narracje o pracy. I teraz nie chodzi o to, żeby je krytykować. Stoją za nimi przecież dobre intencje i ideał, do którego chcielibyśmy dążyć. W końcu kto powiedział, że praca musi być trudem i znojem? Dlaczego nie mogłaby dawać poczucia spełnienia? Przyjmowanie powyższych przekonań ma jednak swoje ryzyka oraz konsekwencje, których warto być świadomym. Pierwszym z nich jest coś, co nazwałam paradoksem samowiedzy, a drugim kontekst, w jakim podejmujemy dziś decyzje zawodowe – kultura i realia rynku pracy.  

1. Paradoks samowiedzy.

Czy masz pracę, którą kochasz? Nie? A czy wiesz, co kochasz robić? Jeśli masz odnaleźć pracę, która będzie Twoją pasją, powinieneś/powinnaś – to byłoby logiczne – poznać najpierw swoje zainteresowania. Jeśli masz być w czymś dobry/dobra, musisz rozpoznać swoje mocne strony i braki. Jeśli chcesz czuć spełnienie w pracy, najpierw odpowiedz na pytanie, co jest dla Ciebie tak naprawdę ważne. Za współczesnymi narracjami o pracy stoją więc konkretne założenia: wybierając zawód, angażując się w daną pracę powinieneś/powinnaś korzystać z rozbudowanej samowiedzy – wiedzieć kim jesteś i czego chcesz.

Zakłada się, że samowiedza, choć oczywiście rozwija się przez całe życie, najintensywniej tworzy się w okresie dorastania albo wczesnej dorosłości. Co ciekawe jednak… dziś istnieje społeczne przyzwolenie (zwane zinstytucjonalizowanym moratorium) na to, by budowanie fundamentów samowiedzy wydłużało się w czasie. Psychologowie mówią, że może trwać do 30 roku życia. Powiedziałabym (w oparciu o wnioski z moich badań), że nawet trochę dłużej. Innymi słowy, poznawanie siebie i kształtowanie bazowej samowiedzy zajmuje dziś człowiekowi 3 dekady.  

Podsumujmy więc. Oczekuje się od młodych ludzi podejmowania zobowiązujących decyzji zawodowych pewnie jeszcze przed 20-tym rokiem życia. Z jednej strony podpowiada się im, by podejmowali te decyzje w zgodzie ze sobą, czyli w oparciu o samowiedzę, a z drugiej, pozwala się, żeby tę samowiedzę kształtowali coraz dłużej. Jak młodzi dorośli mają podejmować decyzje w oparciu o coś, czego jeszcze nie mają? W oparciu o coś, co stabilizuje się dopiero koło 3 dekady ich życia?

                            źródło: grafika własna

Nic dziwnego więc, że w takiej sytuacji odpowiedzią młodych jest bezdecyzyjność zawodowa – czyli rodzaj „zawieszenia”. To podejmowanie decyzji, ale z pozostawieniem otwartej furtki… na zmianę zdania. To angażowanie się, ale tymczasowe. To czas na eksplorowanie, szukanie, sprawdzanie, zadawanie sobie pytań, poznawanie siebie. Bezdecyzyjność zawodowa jest tu więc mechanizmem obronnym, funkcjonalnym, dobrą strategią, choć emocjonalnie na pewno nie jest komfortowym doświadczeniem.

Czyniąc więc własnymi omówione narracje kulturowe dotyczące pracy, warto mieć na uwadze, że są one uwikłane w sprzeczności i zależności. Stawiają przed nami określone wymagania, a jednym z nich jest mierzenie się z bezdecyzyjnością zawodową.      

2. Kultura i realia rynku pracy.

Załóżmy jednak, że Twoja samowiedza ma już solidne podstawy. Ciągle będzie się rozbudowywać, ale na ten moment, wiesz, co lubisz, jakie są Twoje zainteresowania, co Ci wychodzi, a gdzie się łatwo potykasz, znasz swoje wartości, rozumiesz, czemu chcesz się poświęcić i co będzie sprawiało Ci satysfakcję. To teraz przed Tobą kolejny, równie trudny krok. Wymyśl, jak wprowadzić tę wiedzę w życie. Znajdź pracę, która będzie idealnym odzwierciedleniem Twojego obrazu siebie. Dosyć trudne? To jeszcze nic.

Nawet jeśli znajdziesz, wśród dobrze ci znanych zawodów, zajęcie marzeń, wkrótce… może ono przestać istnieć. W raportach na temat pracy przyszłości przywoływanych przez Infuture Hatalska Foresight Institute przewiduje się, że ponad 60% dzieci urodzonych po 2007 roku będzie pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją. Co chwilę powstają nowe profesje i stanowiska. Czy wyobrażałeś/łaś sobie 20 lat temu, że jedna z kawowych sieciówek będzie poszukiwać do pracy projektanta soundtracku – kawiarnianego muzycznego tła? Albo że firmy będą zatrudniać– klasyczny to już przykład – social media ninja? Ilość zawodowych ścieżek do wyboru – obecnych i potencjalnych stale rośnie. W którą z nich zainwestować swój czas, w którą się zaangażować, by zminimalizować ryzyko strat, poczucia utraconych korzyści?

        Autor grafiki: Adam J. Kurtz

I to jeszcze nie koniec zawodowego wachlarza opcji do wyboru. Często słyszy się o giggersach, czyli osobach (często ekspertach), które rynek pracy wypycha na samozatrudnienie. Zjawisko to ma swoje ryzyka i minusy, ale kusi też freelancerską niezależnością, elastycznością – możliwością pracy przy wybranych przez siebie (w idealnym scenariuszu) projektach. Być może warto więc samemu wymyślić sobie zajęcie? Nie „zdobyć pracę”, ale ją stworzyć? Stać się kowalem swojego losu? Żyjemy w tak zmiennych czasach, na dynamicznie rozwijającym się rynku pracy – otwartym, płynnym i coraz bardziej zatomizowanym, że zmieniają się nie tylko same profesje, ale też formy pracy. Jak w takiej niepewnej sytuacji, dokonywać pewnych wyborów?  

Bezdecyzyjność zawodowa jest więc też odpowiedzią na normy panujące na rynku pracy, jego dynamiczny, nieprzewidywalny charakter i coraz większą odpowiedzialność za zawodowe losy, z jaką pozostawiona jest jednostka. 

Zatem doświadczając bezdecyzyjności zawodowej, przede wszystkim warto pamiętać o kontekście jej powstawania i funkcjonowania. Więcej o samej naturze i definicji zjawiska możecie przeczytać jeszcze tu.

Dowiedz się pierwszy/a o premierze! Też nie możesz doczekać się zestawu kart dla rodziców? Zostaw nam swój e-mail, a poinformujemy Cię, jak tylko produkt pojawi się w naszym sklepie :)